piątek, 23 września 2011

Gliwice c.d

Wczoraj byliśmy w Gliwicach. Maska zrobiona, tomografia i wyznaczenie punktów też. Przed nami następna (28.09) i chyba już ostatnia konsultacja. Potem rozpoczniemy naświetlania.

Ciężkie mam ostatnie dni. Nie umiem sobie dać rady ze swoimi lękami o życie Filipka.
Do Gliwic jechaliśmy ze szpitala w Katowicach, taki był przykaz anestezjologa ponieważ Filipek jest mały i musiał być ogólnie znieczulony. Tak więc jedną noc spędziliśmy na Ligocie. Znowu stres dla Filipka, bo musiał mieć założoną igiełkę.
Dowiedziałam się, że jedno dzieciątko zostało skierowane do hospicjum a przed wczoraj po zabiegu podczas którego zakładano mu "port", doszło do krwotoku i chłopczyk wylądował na OIOM'ie. 3 latka. Tyle życia przed nim. A ci rodzice co muszą czuć. To czekanie na koniec, bez szans na wyleczenie.
Płaczę od dwóch dni. Nie umiem się uporać z tym wszystkim.

Ja wiem, że z nami nie musi być ta samo i z całego serca wierzę, że tak będzie. Tylko to jest takie życie jak na bombie. Cały czas już nam będzie towarzyszył ten lęk. Już nigdy nie będzie normalnie, beztrosko.
najgorsze jest tez właśnie to, że kiedyś wyczytałam, iż ten dziad ZAWSZE odrasta. To jedno zdanie mnie prześladuje. Po jego przeczytaniu, to pomyślałam sobie, że może ja właściwie nie leczę go po to aby go wyleczyć, tylko przedłużam mu życie?
Zaraz ktoś mnie zlinczuje ale ja się już tyle nasłuchałam o nawrotach choroby, że nawet ta nasza remisja z ostatniego rezonansu nie pozwala mi się tak do końca cieszyć z tego co tam pisze.
Ten chłopczyk o którym wcześniej pisałam, dwa razy słyszał, że jest zdrowy.
To jak jakiś zły sen z którego nie idzie się obudzić.
Człowiek który tego nie doświadczył w ogóle nie zdaje sobie sprawy ile te dzieciątka muszą się nacierpieć.

Moja "trójca", jeszcze przed chorobą.

darmowy hosting obrazków

3 komentarze:

  1. Aguś... nie łam się, wiem że jest Ci ciężko i wiem, że jak się człowiek nasłucha, naczyta, napatrzy na inne sprawy to zaczyna tracić wiarę ale Ty jej nie trać!!! Jesteś silną kobietą i podziwiam Cię za siłę jaką masz w sobie.. Bądź dobrej myśli.. Nie wszystkie przypadki choroby są takie same. Filip będzie zdrowy zobaczysz!
    Uściskaj Filipka od nas mocno..
    Jestem cały czas z Tobą myślami i trzymam kciuki żeby wszystko się ułożyło.. :**

    eFcIa

    OdpowiedzUsuń
  2. Po prawdziwej rozpaczy przychodzi zwykle prawdziwa radość i wtedy zapomina się o tym, jak wyglądał świat, kiedy tej radości nie było.

    Aguś wierzę i trzymam za Was mocno kciuki, że się uda.
    - Ela

    OdpowiedzUsuń
  3. Aga, sama walczę z tego typu chorobą i wiem ile trzeba wycierpieć, by wyzdrowieć. Trzymam kciuki za Filipka. On bardzo potrzebuje Twojej wiary w zdrowie, Twojego wsparcia. Wiem jak trudno wierzyć ale trzeba!!!! Nie wierz wszystkiemu co czytasz. Guz nie MUSI odrosnąć. Ciągle zmieniaja się standarty leczenia, wyniki są coraz lepsze. Nawet przez kilka miesięcy to co nieuleczalne może stać się uleczalne. Może to był stary artykuł? Wierz w zdrowie i wspieraj Filipka. I ja pomodlę się za Was. Jesteście na dobrej drodze do zdrowia. Tak trzymać. I WIERZYĆ mimo wszystko!!!!

    OdpowiedzUsuń