poniedziałek, 6 lipca 2015

Lepsze dni

Nowa strona 1

Ostatnio trochę się u nas działo.

Adaś jest już od ponad tygodnia po zabiegu. W końcu miał wycinany trzeci migdał wraz z nacięciem bocznych, do tego okazało się że trzeba usunąć płyn z uszów a w trakcie zabiegu wyszło, że była tam też zaschnięta ropa. Teraz Adaś czuje się już dobrze. Gardło jeszcze trochę boli ale obywamy się bez leków przeciwbólowych. Musi jeszcze siedzieć w domu, w szczególności ze względu na upały. Ja ciągnę już 3 tydzień opieki. W pracy mam przechlapane ale co zrobić.

Ze względu na chorą mamę nad którą podjęłam się opieki, zmieniamy mieszkanie na zwiększę. Za jakieś 2-3 tyg czeka nas przeprowadzka. Wiem, że będziemy ciężko. Tutaj każdy kąt przypomina mi Filipka. Poza tym w związku z tym, czeka mnie nieunikniony porządek w rzeczach po Filipku. Do tej pory wszystko jest tak jak było. Jeśli nawet podbieram jakieś rzeczy i ubieram w nie Adasia, to po wypraniu lądują na dawnym miejscu czyli do szafki Filipka. Tak mi łatwiej. Teraz to się zmieni. Czuję się tak jakbym go zdradzała choć wiem, że to głupie. Myślę, że Filipek jeśli patrzy na nas gdzieś tam z góry, nie ma nic przeciwko, że Adaś chodzi w jego rzeczach. Jednak wciąż ma swoje miejsce w szafie. Oczywiście nadal są ubrania co do których chyba nigdy się nie przełamie.

Ogólnie mam teraz lepszy czas. Pewnie dlatego, że ciągle coś się dzieje. Myślę cały czas o Filipku ale na pewno mniej płaczę. Ból i tęsknota jest ale jakoś tak umiem z tym żyć. Zdaję sobie sprawę, że to jest chwilowe bo już tak było nie raz. Czasami tylko mam wyrzuty sumienia, że mam lepszy czas. To głupie i nie wiele osób mnie zrozumie. Nic na to nie poradzę. Życie po stracie dziecka wygląda jak sinusoida. Są wzloty i upadki. Ja to wiem, że przyjdzie taki dzień kiedy znowu pęknę jak bańka mydlana. Znowu stoczę się na samo dno rozpaczy, po to aby znowu wznieść się ku górze.

 

4 komentarze:

  1. Pani Agnieszko, to nieprawda, ze niewiele osób rozumie takie huśtawki nastrojów, a nawet to, że gdy jest trochę lepiej, to pojawiają się wyrzuty sumienia. Wszyscy, którzy doświadczyli straty dziecka wiedzą jak to jest. A ból i tęsknota są zawsze, tylko człowiek uczy się z nimi żyć.
    Pozdrawiam bardzo serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. O, jak fajnie podczytac ,co u Was slychac. Ale rewolucja Wam sie szykuje. Przeprowadzka to ogrom pracy ,to wlasciwie nowy start. A jakie plany na wakacje? Filipek zawsze pozostanie z Wami,bez wzgledu na to czy jego ciuszki posluza Adasiowi ,czy moze innemu dziecku. Agnieszko fajnie,ze masz juz spokojniejsze dni,wiadomo, strata dziecka jest najwieksza bolescia jaka moze doswiadczyc rodzic. Uczysz sie po prostu zyc na nowo. Pozdrawiam Jola

    OdpowiedzUsuń
  3. Pani Agnieszko, ściskam panią i rodzinkę serdecznie! A Filipkowi wysyłam całusy do Nieba :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Pani Agnieszko,
    wiem, że nic nie stłamsi bólu, który czuje kobieta po stracie dziecka. Domyślam się i bardzo współczuję. Być może to, że przeprowadzi się Pani wraz z rodziną do innego domu, będzie lekką odskocznią? Nowym początkiem?
    Bardzo Pani tego życzę i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń