sobota, 28 stycznia 2012

jesteśmy w szpitalu

Mamy za sobą trzeci dzień chemii, no prawie bo jeszcze dziś o 20-ej mamy do połknięcia Temodal (chemia w tabletce). Mam nadzieje, że pójdzie gładko tak jak do tej pory. Wczoraj zaraz po połknięciu Filipkowi zaczęło się zbiera na wymioty i już oczami wyobrażni widziałam jak muszę wybierac tą nieszczęsną tabletkę i podawa na nowo. Wiem, że drugiej bym nie dostała, takie to cholerstwo drogie. Po chemii mamy 4 kroplówki. Do jutra rana powinny się skończyc. Potem pare godzin wolności od pompy i około południa zaczynamy od nowa i tak do poniedziałku. W środę powinniśmy planowo wrócic do domu. Filipek jest troszkę osłabiony, sporo mi śpi w ciągu dnia. Kompletnie stracił apetyt. Nic nie chce mi jeśc i pic. Bałam się powrotu do szpitala. Miałam dziwne przeczucie, że czekają tam na mnie złe nowiny. Nie pomyliłam się. Odszedł Adaś, chłopczyk chory na białaczkę. Inne dzieci mają nawroty i powazne przerzuty. To wszystko jest bardzo dołujące.

1 komentarz:

  1. Trzymajcie się! Filipek jest bardzo bardzo dzielny, ty też. Szczerze mówiąc boję się nawet próbować wyobrażać sobie przez co musicie przechodzić :( ale przecież warto prawda? Filipek będzie zdrowy a wszystko to co dzieje się teraz pozostanie odległym koszmarem....
    Piszesz,że dołują cię zle wiadomości z oddziału. Nic dziwnego :( pamiętam, jak byłam w łodzkim CZMP na oddziale neurochirurgii dziecięcej....zawsze wychodziłam zdołowana. Pamietaj jednak, że w szpitalu są chore dzieci, dzieci ktore są leczone. wszystkie po udanym leczeniu są w domach, ewentualnie na odziałach dziennych na badaniach kontrolnych. Nie widac ich na codzień, ale takich dzieci też jest dużo!!!! Dzieci chorują i zdrowieją - i dla was tez jest taki scenariusz NA PEWNO!

    OdpowiedzUsuń